|
Zapraszamy na nową stronę internetową Echa Katolickiego
www.echokatolickie.pl
Wydania od 1 stycznia 2008 r.

nowe wyszukiwanie
Zaciągnij się (1/2006) Monika Lipińska
W Europie działa około 400 bractw rycerskich - w internetowym katalogu Wielkiego Spisu „Bractw Rycerskich” zarejestrowanych jest 399. Czy do tej grupy dołączy kolejne, powołane we Włodawie?
- To pytanie nie do mnie, ja tylko rzucam pomysł - mówi inicjator Bractwa Rycerskiego Ziemi Włodawskiej Piotr Trochymiak, absolwent politologii UMCS.
Informacje o swoich planach zamieścił na jednej z internetowych stron Włodawy. Ideą jest stworzenie roty pieszej piechoty wybranieckiej XVII w. o barwach herbu Włodawy lub powiatu. Zaciągnąć się do bractwa może w zasadzie każdy powyżej 18. roku życia, kto interesuje się historią tej epoki.
Powrót do dawnego
Zdaniem Trochymiaka, popularność bractw rycerskich wiąże się z szukaniem sposobu na niebanalne spędzenie czasu. - Oczywiście jako cel nadrzędny stawiamy sobie krzewienie kultury i historii Polski. Tak naprawdę jednak chodzi o dobrą, niekonwencjonalną zabawę. A to dlatego, że do bractw ciągną ludzie, którzy już dobrze znają historię i orientują się w kulturze minionych wieków - wyjaśnia. Członkowie tego typu organizacji próbują odtwarzać i rekonstruować historię. Mężczyzn pociągają potyczki i szturmy twierdz i zamków. Kobiety zajmują się tańcem i rekonstrukcją ubiorów danej epoki. Ważna jest zgodność z oryginałem, dlatego dbają o detale, jak też wzory strojów czy materiały, z jakich są wykonane. Oczywiście każda z grup ma swoją specyfikę, a krąg zainteresowań niekoniecznie wiąże się z walką. I tak „Bractwo Fortis”, skupiające ludzi z Białej Podlaskiej i Międzyrzeca Podlaskiego, podzielone jest na 2 sekcje. Jedna stara się odtworzyć plemię Bużan, druga zajęta jest kompletowaniem strojów i wiedzy na temat Joannitów z przełomu XII i XIII w. Grupa „Mołnia” z Białowieży odtwarza Słowian z terenów obecnej Puszczy Białowieskiej i okolic. Warszawska grupa „Celtica” sięga do kultury celtyckiej - rzemiosła (zielarstwo, kaletnictwo, tkactwo, farbiarstwo, myślistwo), obyczajów, obrzędów itd.
Historia i współczesność
- Jestem za tym, by powstawały takie grupy rekonstrukcyjne - mówi Sławomir Kordaczuk, zastępca dyrektora Muzeum Regionalnego w Siedlcach, prezes Siedleckiego Klubu Kolekcjonerów. - Lubię ludzi, którzy podzielają moje zafascynowanie historią i cenię wszystkich, którzy kontynuują historię własnej ziemi, rodu czy rodziny. Są przyjaźni, otwarci i warto podejmować z nimi jakieś wspólne działania - podkreśla. Dyrektor Kordaczuk miał okazję przekonać się o tym, współpracując z Bractwem Rycerskim Ziemi Mazowieckiej i Podlaskiej, mającym swoją siedzibę na Zamku w Liwie. Zaprezentowało się ono siedlczanom 13 listopada ubiegłego roku, w ramach obchodów „Dnia Niepodległej”.
- Bractwo spotkało się z ogromnym zainteresowaniem - przyznaje S. Kordaczuk. - Trzeba podkreślić, że nie jest to tylko barwna grupa w historycznych strojach. Członkowie takich bractw kierują się zasadami, jakie obowiązywały rycerstwo w dawnych czasach. Rycerz był uczciwy, nie kłamał i walczył w obronie słabszych. Te idee są dzisiaj bardzo potrzebne, przydałyby się niejednemu z naszych polityków. Oczywiście, nawet kwestia tego przyciągającego wzrok ubioru czy umundurowania jest ważna, gdyż muszą być one wykonane nie tylko z odpowiedniego materiału, ale też zgodnie z historyczna technologią, a fuszerki są tutaj niedopuszczalne. Zarówno przygotowanie, jak i pielęgnacja wymaga fachowej wiedzy - podsumowuje.
Hobby dla każdego
Tym, co zniechęca wielu z zainteresowanych zaciągiem do Bractwa Rycerskiego Ziemi Włodawskiej, są koszty wyposażenia „woja”. Na przykład ceny repliki XVII-wiecznej szabli bojowej wynosi od 500 do 2000 zł. - Nie chodzi tu o szablę, jaką zawiesza się nad kominkiem, tylko o sprzęt do walki podczas symulowanych bitew członków różnych bractw - wyjaśnia P. Trochymiak. – Tego typu broń wychodzi ze specjalnych warsztatów rzemieślniczych, dlatego trzeba sporo za nią zapłacić - dodaje. Jego zdaniem nie jest to jednak elitarna forma rozrywki. - Liczą się przede wszystkim chęci, a nie profesjonalny sprzęt. Nie mówię o Grunwaldzie, największej rekonstrukcji bitwy w naszym Kraju, gdzie w potykają się głównie odpowiednio przygotowani rycerze.
Są też mniejsze imprezy, jak szturm na twierdzę Zamość czy Janowiec koło Kazimierza nad Wisłą oraz największa impreza, XVII w. Vivat Vasa w Gniewie, rekonstrukcja wojny polsko-szwedzkiej - mówi Trochymiak. Sam należy do 2 grup: „Chorągiew Ziemi Lubelskiej” oraz „Kompanija Wolontarska” z Kielc. Jak mówi, przynależność do jednej nie wyklucza udziału w innej, skupiającej się na innym przedziale historii i innym terytorium. Poza tym nie jest rzadkością, że w danym mieście działa obok siebie kilka takich grup - na przykład w Lublinie jest ich 6.
Czy zaciąg do Bractwa Rycerskiego Ziemi Włodawskiej się powiedzie? - Mam nadzieję, że tak - odpowiada pomysłodawca. A na co mogą liczyć ci, którzy się zaciągną? - Myślę, że działalność w grupach rekonstruujących historię ubarwia życie ludzi, którzy się tym zajmują - dopowiada dyrektor Kordaczuk.
|